W tej praktycznej recenzji zmierzyły się ze sobą dwie zabawki z serii Creature and Beastie: kompaktowy, wibrujący Tentacle Pod oraz mający odważną kolorystykę, przeznaczony do zamocowania Mystic Dragon. Werdykt jest niezwykle entuzjastyczny, choć obie zabawki plasują się w zupełnie różnych miejscach na skali wrażeń, a jedna z nich całkowicie zmieniła stosunek naszego testera do zabawek erotycznych.
Kiedy zabawka erotyczna nie przeprasza za to, że jest zabawką erotyczną, dzieje się coś wyjątkowego. Nie ma tu silikonu w kolorze skóry, który próbuje naśladować ludzkie ciało, nie ma przepraszającej neutralności, nie ma udawania, że to coś, co schowasz w szufladzie na skarpetki i o czym zapomnisz. Zamiast tego dostajesz mackę. Dostajesz smoka. Dostajesz coś, co najpierw ogłasza się fantazją, a dopiero potem funkcją i w jakiś sposób, w tej kolejności, wykonuje obie te zadania lepiej niż te połowiczne kompromisy, które tak często zalewają rynek.
To właśnie obszar, który zajmują serie Creature i Beastie, a nasza testerka, kobieta w wieku 36 lat z ES, przystąpiła do tej rundy testów już jako fanka. Wcześniej miała do czynienia z dwoma niewibrującymi produktami z tej linii i uznała je za bardzo satysfakcjonujące jako samodzielne obiekty fantazji. Tym razem otrzymała do przetestowania dwie nowe bestie: Tentacle Pod, małą, wibrującą zabawkę z przyssawką, wyposażoną w zakrzywione ramię o fakturze przyssawki, oraz Mystic Dragon, znacznie większy, poskręcany dildo o gradientowym kolorze, z fakturą przypominającą skórę gada i solidnymi możliwościami mocowania. Te dwa produkty nie mogłyby się bardziej różnić pod względem wielkości, przeznaczenia czy krzywej uczenia się, a ten kontrast okazał się najciekawszym aspektem testu.

Zacznijmy od mniejszego z tych dwóch potworów, ponieważ to właśnie on naprawdę zaskoczył naszą tester, i to w sposób, którego w ogóle się nie spodziewała.
Po wyjęciu z pudełka Tentacle Pod prezentuje się jako niebieskie, matowe, niemal kreskówkowo zachęcające małe stworzenie. Ramię macki wyrasta z przesuniętej względem środka podstawy, przyssawki biegną w równych rzędach po jednej stronie ramienia, a druga strona jest pofałdowana i ma teksturę przypominającą fale. Końcówka macki zakończona jest małą, zaokrągloną koronką, którą nasza testerka natychmiast uznała za kandydata do stymulacji łechtaczki. Całość wygląda, jak to ujęła, jak „zabawny joystick”, a silikon ma przyjemną konsystencję, gdzieś pomiędzy twardym a miękkim, co pozwala mu się zginać bez opadania.
Ale potem go włączyła. I tu recenzja nabiera innego obrotu, ponieważ ta testerka była całkowicie zadowolona z zabawek bez wibracji z tej serii. Nie tęskniła za silniczkami. Nie sądziła, że czegoś jej brakuje.
„Tentacle Pod całkowicie mnie zaskoczył. Nie spodziewałam się wibracji, a jakie to są wibracje! Nawet na najniższym poziomie są niesamowicie intensywne. Dzięki stymulacji łechtaczki szybko doszłam do orgazmu, a wyginająca się końcówka pięknie dotarła do moich wrażliwych miejsc w środku, zapewniając mi również orgazm pochwowy. Jest wszechstronny, łatwy w użyciu i naprawdę przyjazny dla początkujących”.
Dziesięć trybów wibracji. Bezprzewodowy pilot o zasięgu 15 metrów. Silnik, który nawet na najdelikatniejszym ustawieniu nasza testerka opisała jako „nieziemsko intensywny” (określenie, którego użyła pozytywnie, z przekonaniem i to nie raz). Sam pilot jest na tyle intuicyjny, że szukanie właściwego przycisku w trakcie zabawy nigdy nie psuło chwili, co jest jednym z tych drobnych, pragmatycznych wyborów projektowych, które po cichu odróżniają dobre zabawki od świetnych.
Jednak to, co naprawdę zapewniło Tentacle Pod tak wysoką ocenę, to jego wszechstronność. W ciągu jednej sesji nasza testerka przechodziła od stymulacji łechtaczki, przez penetrację pochwy, aż po stosowanie analne bez konieczności niezręcznego zmiany pozycji lub ponownego ustawiania urządzenia. W szczególności zakrzywiona końcówka wykazała się zaskakująco precyzyjną pracą wewnętrzną, jak na coś, co nie wygląda na zaprojektowane do tego celu. Zabawa w pojedynkę doprowadziła do szybkiego orgazmu łechtaczkowego i, co bardziej nieoczekiwane, pochwowego. Włączenie partnera otworzyło z kolei zupełnie nowe możliwości.

Zasięg bezprzewodowego pilota nie jest hasłem marketingowym, nad którym byś się zastanawiał, dopóki nie zaczniesz faktycznie używać zabawki z kimś innym. Wtedy staje się to różnicą między zabawką, która obejmuje partnera, a zabawką, która go wymaga. Męski partner naszej testerki mógł kontrolować wibracje z drugiego końca pokoju lub oddać pilota, w zależności od sytuacji, a sama zabawka z łatwością wpasowała się w wspólną zabawę jako swego rodzaju trzeci uczestnik, a nie jako sprzęt obsługiwany przez jedną z osób.
Intensywność, która ją podniecała, nie była jednak tak powszechnie mile widziana. Kiedy Tentacle Pod był używany bezpośrednio na penisie partnera, zwłaszcza na jego czubku, wibracje przechodziły od przyjemnych do niemal bolesnych. Rozwiązali to rozsądnie: przełączyli na najniższe ustawienie, używali teksturowanych boków zamiast czubka i traktowali czubek jako obszar zakazany. Warto to wyraźnie zaznaczyć dla par kupujących tę zabawkę. Silnik jest naprawdę mocny, a bezpośredni kontakt z męską anatomią może wymagać ostrożnego podejścia.
Przyssawka natomiast sprawdziła się w zależności od sytuacji. Doskonale trzymała się płytek łazienkowych i ścian. Miał jednak trudności z przyczepieniem się do starego, nieimpregnowanego drewna w miejscu, w którym testowaliśmy urządzenie. Jeśli planujesz zamontować ten produkt, gładkie, twarde powierzchnie będą Twoimi sprzymierzeńcami, a łazienka jest, co wygodne, również miejscem, w którym pełna wodoodporność Tentacle Pod sprawdza się najlepiej. Ładuje się szybko, znosi kontakt z wodą bez zarzutu i zasługuje na opis, że czuje się jak w domu w „swoim prawdziwym środowisku”.

Przejdźmy teraz do drugiego urządzenia, z którym relacja jest znacznie bardziej skomplikowana.
Mystic Dragon jest przede wszystkim przepiękny. Nasz tester nazwał go „kolorową bombą” i to trafne określenie: pomarańczowy przechodzi w różowy, fioletowy i niebieski, z teksturami przypominającymi gady i klejnoty, które rozciągają się wzdłuż łagodnego łuku trzonu oraz ostrym, celowym skrętem w połowie wysokości, gdzie zabawka się rozszerza. Jest w nim brokatowy połysk, który odbija światło słoneczne, a całość świeci w ciemności, co jest tego rodzaju szczegółem, który w zależności od nastroju i oświetlenia może być postrzegany jako sztuczka lub prawdziwy urok.
W dłoni ma tę samą jędrną, ale elastyczną konsystencję co Tentacle Pod, tylko w znacznie większej skali. Co ważne, przyssawka jest znacznie mocniejsza niż u jej mniejszego brata, pewnie trzymając się nawet impregnowanego drewna, co znacznie rozszerza możliwości montażu. Biorąc pod uwagę rozmiar zabawki, ta siła ssania nie jest luksusem, a wymogiem konstrukcyjnym.
„Mystic Dragon to eksplozja kolorów – od pomarańczowego przez różowy i fioletowy po niebieski – i wygląda oszałamiająco w dłoni. Przyssawka jest niesamowicie mocna, nawet na drewnie. Kiedy już się odpowiednio rozgrzałam i znalazłam właściwy kąt, wypełnił mnie w najbardziej satysfakcjonujący sposób. Brokatowe iskierki i wykończenie świecące w ciemności to detale, które sprawiają, że ta seria jest naprawdę wyjątkowa”.
Szczerość tkwi w zdaniu „gdy już odpowiednio się rozgrzałam”. Mystic Dragon jest duży. Poszerzenie za skrętem sprawiło, że nasza testerka się zawahała, a tylko jedna orientacja – z łagodniej wygiętą stroną skierowaną do przodu – była dla niej wygodna. Drugi kierunek powodował lekki dyskomfort, o czym wyraźnie wspomniała, nie upiększając tego. Najlepiej sprawdzał się również w pozycji siedzącej z zamocowaniem; próba manewrowania czymś tej wielkości ręcznie pod innymi kątami stała się bardziej niewygodna niż przyjemna.
Gdy te warunki zostały spełnione (zamocowanie na przyssawce, rozgrzanie, prawidłowa orientacja), doświadczenie było doskonałe. Elastyczność sprawiała, że nie było to męczące, a satysfakcja z pełnego wypełnienia była taka, jakiej można było oczekiwać. Kontrast z Tentacle Pod jest jednak wyraźny: podczas gdy mniejsza zabawka jest wyrozumiała, intuicyjna i gotowa do zabawy w niemal każdej konfiguracji, Mystic Dragon wymaga cierpliwości, przygotowania i szczególnego rodzaju ustawienia. Nagradza wysiłek. Nie idzie na kompromis.


Najbardziej przydatną rzeczą, jaką osiąga ta podwójna recenzja, jest wyjaśnienie, że serie Creature i Beastie nie są jednym produktem skierowanym do jednego użytkownika. To gama, a te dwa produkty znajdują się na jej przeciwległych końcach.
Tentacle Pod jest, używając słów naszego testera, przyjazny dla początkujących. Rozmiar jest przystępny, sterowanie jest łatwe, zakres wibracji obejmuje zarówno delikatne, jak i gwałtowne wibracje, a zabawka sprawdza się do stymulacji łechtaczki, pochwy i odbytu, zarówno w zabawie solo, jak i z partnerem. Twierdzenie o jej uniwersalności, że działa niezależnie od płci, zostało potwierdzone podczas testów: sprawdziła się w zabawie z partnerem o odmiennej anatomii, z zastrzeżeniem dotyczącym intensywności wibracji w przypadku wrażliwej męskiej anatomii.
Mystic Dragon, co jest równie oczywiste, nie jest przeznaczony dla całkowicie początkujących. Rozmiar, wymagania dotyczące orientacji oraz konieczność stosowania w pozycji na górze ograniczają grupę odbiorców do osób, które już wiedzą, co lubią, mają pewne doświadczenie w korzystaniu z większych zabawek i są gotowe poświęcić czas na rozgrzewkę. Temu użytkownikowi oferuje coś, czego Tentacle Pod nie może zapewnić: skalę, obecność oraz satysfakcjonujące uczucie wypełnienia czymś, co wygląda, jakby wyszło z powieści fantasy.
Dostosowanie swoich oczekiwań do odpowiedniej zabawki ma tutaj większe znaczenie niż zwykle, ponieważ konsekwencje niedopasowania (frustracja, dyskomfort, piękny, drogi przedmiot, którego nie można wygodnie używać) są realne.
Obie zabawki można łatwo wyczyścić wodą z mydłem, obie są elastyczne, ale nie wiotkie, i obie wytrzymały intensywne użytkowanie bez żadnych problemów konstrukcyjnych. Wodoodporność Tentacle Pod znacznie rozszerza zakres jego zastosowania, a krótki czas ładowania oznacza, że nie musisz wpatrywać się w migające światło, gdy wolałbyś patrzeć na coś innego. Nie jest to może zbyt efektowne, ale w sumie to właśnie takie rzeczy decydują o tym, czy zabawka będzie używana regularnie, czy też wyląduje w szufladzie, gdy minie efekt nowości.
Przez cały test przewija się cichsza kwestia, którą trudniej przypisać do jednej cechy, a która może być najważniejsza. Nasza testerka nie opisała tylko fizycznej przyjemności. Opisała emocjonalne ponowne połączenie się z zabawą seksualną. Mówiła o przytulaniu zabawek, o naciskaniu na nie w momentach poprzedzających seks, o tym, że estetyka fantazji była dla niej naprawdę podniecająca, zanim zaczęła się jakakolwiek rzeczywista stymulacja. Uznała, że seria ta ponownie rozbudziła w niej pragnienie, które ucichło, i przypisuje to pomysłowemu projektowi (kolory, faktury, zaskakujące funkcje, brak próby usprawiedliwiania się).
Nie jest to twierdzenie, które może wysunąć każda zabawka erotyczna, i nie jest to twierdzenie, które pojawia się w specyfikacjach technicznych. Pokazuje ono, co może zaoferować projekt nastawiony na fantazję, a czego często nie potrafi zapewnić projekt konwencjonalny: poczucie zabawy, możliwości, przyjemności, która zaczyna się w wyobraźni i stamtąd rozchodzi się na zewnątrz. To, czy to do Ciebie przemawia, jest oczywiście kwestią osobistą. Wyjaśnia to jednak, dlaczego osoba, która już kochała tę serię, wyszła z tej rundy testów bardziej oddana, a nie mniej.
Spośród tych dwóch produktów nasza testerka wyraźnie preferowała Tentacle Pod, a jej uzasadnienie jest słuszne: jest mniejszy, bardziej przemyślany, wszechstronniejszy, łatwiejszy do wykorzystania z partnerem, a jego czynnik zaskoczenia (te wibracje) przewyższył oczekiwania, o których nawet nie wiedziała, że ma. Mystic Dragon jest oszałamiający i wydajny, ale jest też wymagający, a jej szczere przyznanie, że rozmiar nie zawsze ma znaczenie, jest raczej przydatnym przypomnieniem niż skargą.
Ogólnie rzecz biorąc, obie zabawki uzyskały najwyższe oceny za jakość wykonania, łatwość użytkowania, komfort, wydajność, wszechstronność i łatwość czyszczenia. Szczere wady (niepewność przyssawki na surowym drewnie, intensywność wibracji przy użyciu przez partnera, nieprzyjazność Mystic Dragon dla początkujących i ograniczenia orientacyjne) są realne, ale specyficzne, i żadna z nich nie podważyła ogólnego entuzjazmu testu.
Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z zabawkami w stylu fantasy, zacznij od Tentacle Pod. Jeśli jesteś doświadczonym użytkownikiem i szukasz czegoś z charakterem, Mystic Dragon wynagrodzi Twoją cierpliwość. Jeśli jesteś już fanem tej serii, prawdopodobnie nie potrzebujesz tej recenzji, aby dowiedzieć się, co dalej. Już sięgasz po opakowanie.